Aktyw PiS musiał się najeść
Obaj z Jarosławem Gowiniem liczyliśmy się z tym, że w nas uderzą, tylko nie wiedzieliśmy, z której strony nadejdzie cios. Wiedzieliśmy, że będą nas szantażować, przekupywać, a gdy to nie da rezultatów – politycznie mordować.Rozmowa z prof. Wojciechem Maksymowiczem, neurochirurgiem, ministrem zdrowia w rządzie Jerzego Buzka
O czym pisze neurochirurg i były polityk, gdy bierze się za twórczość literacką? Bo pan napisał już dwie książki. To thrillery medyczne, czy może polityczne?
(Śmiech) Nie, to książki historyczne, napisane na podstawie opowieści rodzinnych. Byłem uważnym słuchaczem mojej babci i z tego czerpałem inspirację. Pisałem o tym, co we mnie bardzo mocno i długo siedziało.
Powiedział pan w jednym z wywiadów, że pisanie pozwala panu na nowo spojrzeć na wiele spraw i podzielić się z czytelnikami refleksjami, które narodziły się podczas pana kariery. Jakie to były refleksje? Warto było wchodzić do polityki, czy nie warto?
Może z dzisiejszej perspektywy nie. Ale gdy ja zaangażowałem się w działalność polityczną, to wszystko wyglądało inaczej. Działałem w Solidarności w czasach PRL, a później zająłem się innymi sprawami, choć cały czas byłem aktywnym neurochirurgiem. Przez dwa lata zawodowo parałem się również dziennikarstwem – prowadziłem „Gazetę Lekarską”, a nocami operowałem. Potem zacząłem pracę w Centrum Onkologii, usuwałem nowotwory mózgu. Doradzałem też Akcji Wyborczej Solidarność m.in. zasiadałem w zespole, który opracował zmiany w systemie opieki zdrowotnej. To w nim zapadła decyzja, że reformę systemu zdrowia...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
