Teatralne piekło
Jeżeli przyjmiemy, że „Piekło kobiet” nie jest spektaklem, będziemy musieli zadać sobie trudne pytania: czemu nic się historycznie nie zgadza i jest tak upiornie umowne?
Każdego fana teatru telewizji powinien cieszyć fakt, że ta – bądźmy szczerzy, odchodząca już do lamusa kinematografii forma – zyskuje nowe życie i to w tak nieoczekiwanym miejscu jak komercyjny streaming. Do tej pory zdawało się, że teatr TV można zobaczyć tylko w Telewizji Polskiej albo na platformie WFDiF, a tu taka gratka. HBO Max serwuje nie jeden spektakl, ale sześć różnych pod zbiorczym tytułem „Piekło kobiet”.
Dlaczego piszę, że to teatr, skoro opisany jest jako serial obyczajowo-kryminalny? Otóż kierując się szlachetną funkcją adwokata diabła, szukam klucza, który mógłby sprawić, że produkcję Ewy Puszczyńskiej i Anny Maliszewskiej można poddać nie tak dociekliwej krytyce, jaka pojawia się tu i tam.
Jeżeli przyjmiemy, że „Piekło kobiet” jest teatrem TV, wszystkie niepasujące...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
