Reformy ekonomiczne przy świecach, ale pod kontrolą komunistów
Władze na Kubie, ściśnięte amerykańską blokadą, zaczęły liberalizację scentralizowanej i państwowej gospodarki. Prywatny biznes ma uratować wyspę przed krachem, a rządy komunistów przed upadkiem.
„To jest najbardziej korzystne na danym etapie rewolucji” – napisał w liście do Komitetu Centralnego komunistycznej 95-letni Raul Castro, były wieloletni prezydent kraju i do dziś jego „szara eminencja”.
Na „danym etapie rewolucji” okazało się korzystne przyjęcie przez komunistów pakietu wolnorynkowych reform, które m.in zezwalają samorządom na samodzielne decydowanie o wykorzystaniu swoich finansów, a przedsiębiorstwom państwowym – o pensjach pracowników i użyciu wypracowanych zysków.
Jak ożywić umierającą gospodarkę
„W żadnym wypadku nie oznacza to rezygnacji państwa ze społecznej odpowiedzialności” – zapewnił w internecie premier Manuel Marrero. Ale zmiany obejmą likwidację dotacji państwowych i zastąpienie jej „adresowym wsparciem najbardziej potrzebujących”. Bez wątpienia przyczynią się do zbiednienia i tak już niezbyt zamożnych mieszkańców wyspy.
Jednocześnie komuniści obiecali wszystkim Kubańczykom – choć propozycja skierowana jest głównie do tych mieszkających za granicą i mających pieniądze – dopuszczenie na równych prawach do biznesu turystycznego na wyspie. A ten przynosi największy dochód Kubie i obecnie jest opanowany przez firmy państwowe,...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

