Wciskałeś record i się nagrywało
Kupowało się taśmy w Peweksie i wysyłało do Lublina. A tam ktoś zgrywał na nie materiał z kamery kogoś jeszcze innego na Zachodzie Europy. Potem spotykaliśmy się i wspólnie oglądaliśmy u tego, kto miał magnetowid, wtedy to była rzadkość.
Moi rozmówcy często wyrażali przekonanie o opóźnieniu, z jakim muzyka metalowa, kwitnąca już w Europie Zachodniej i USA, dotarła do Polski.
„Styl metalowy, ekstremalny, powstawał w różnych miejscach świata w bardzo podobnym czasie. W Polsce odbyło się to z lekkim opóźnieniem w związku z brakiem dostępu do stabilnego źródła nowości – wspomina Piotr Wiwczarek. – Później, kiedy śledziłem to zjawisko w Japonii, Singapurze czy Kanadzie, to okazywało się, że proces przebiegał podobnie. W odstępie roku czy dwóch jakiś zespół – w naszym przypadku byłyby to Slayer i Metallica – wywoływał rewolucyjny ruch w kierunku grania ortodoksyjnego: szybkiego, mocnego, bez kompromisów”.
Wśród przeważającej większości młodych słuchaczy metalu w Polsce jeszcze w latach 80. istotną rolę pełniło radio. Jak wspomina Wiwczarek: „W latach 1984–1985, kiedy zaczynaliśmy jako Vader, ekstrema była troszeczkę inna – Motörhead, Judas Priest i tym podobne. Dopiero potem obok zespołów punkowych pojawiły się takie kapele jak Metallica czy Slayer, które można już było usłyszeć w radiu”. Podobnie o wydźwięku pojedynczych radiowych odkryć opowiada Robert Szymański, podkreślając, że w warunkach ograniczonego dostępu do płyt wystarczyła czasem jedna audycja, jedna piosenka albo jedna wyemitowana w całości płyta, by uruchomić trwałą fascynację nowym brzmieniem:
„Nie...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

