Zetrzeć cywilizację z powierzchni ziemi. Lekcja Kartaginy
Trzeba bać się tych, co odmawiają prawa istnienia narodom i kulturom. Trzeba bać się imperiów.
Jestem wciąż pod wrażeniem świetnej książki Eve MacDonald o Kartaginie. A właściwie nie samej książki, która choć świetnie napisana, wnosi niewiele nowego do wiedzy o historii imperium punickiego, ale losów wielkiego miasta i jego kultury. To doskonała lekcja o tym, jak wielkiej władzy i wielkiej ambicji towarzyszy wielka destrukcja. Jak złe decyzje potęgują skalę kompletnie nieracjonalnego, nieludzkiego – mogłoby się wydawać – zniszczenia. Co ważne, Kartagina nie była ani pierwszą, ani ostatnią cywilizacją startą z powierzchni Ziemi. Historię piszą zwycięzcy; pokonani nie mają głosu. Niewiele bądź prawie nic nie wiemy o setkach kultur i państwowości zniszczonych przez Hetytów, Asyryjczyków, Rzymian czy Mongołów w obłędnym pędzie do budowy imperiów.
Często nie zachowały się nawet nazwy, nie mówiąc o językach wielkich niegdyś i ważnych społeczności, a archeologowie zastygają w kompletnej pustce obracając w dłoniach materialne ślady dawnych kultur. Tak zwykle powstają imperia; przewalają się jak gigantyczny walec po krainach i narodach, zostawiając tylko pył i zniszczenie. A jednak los Kartaginy boli jakoś szczególnie. Nie była pierwszą ofiarą żarłocznego...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)