My, mieszańcy
Ukraińcy muszą przeprosić Polaków za Wołyń! Żądamy natychmiastowej pokuty. Więc co ma robić syn Polaka i Ukrainki? Bić siebie prawą ręką po pysku i zasłaniać lewą?
My – mieszańcy, kundle, mulaci, metysi, wielorasowi, z matki obcej, z ojca nieznanego – jesteśmy jedną z największych i jednocześnie najmniej zauważalnych i prześladowanych mniejszości, a może nawet większości na świecie. Człowiek ma zazwyczaj jedno obywatelstwo, jeden paszport, jedną rodzinę, jedną religię, ale pod tą jednością może się kotłować i nawet bez analizy krwi wyskakują różne różności, które mogą kwitnąć, ale też mogą znikać w mgnieniu oka.
Jugosławia jest tu bardzo ciekawym przykładem. Do drugiej połowy lat 80. ubiegłego stulecia statystyki mówiły o co najmniej 35 proc. małżeństw mieszanych. Dziesięć lat później potomkowie tych par musieli wybierać nie tylko obywatelstwo, ale i tożsamość, ale jeśli tego nie chcieli robić – emigrowali. Można nawet odnieść ostatnio wrażenie,...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)