Upchaj rodzinę i w górę
„Do windy” to tytuł dla tych, którzy chcą się trochę pobawić, pośmiać, a niekoniecznie długo i mozolnie zastanawiać nad kolejnym ruchem. I dla tych, którym niestraszna losowość oraz niemożność kontrolowania każdego aspektu rozgrywki.
Windy stały się nieodłącznym atrybutem naszej codzienności. Niby dla zdrowotności warto byłoby się przejść na to piąte piętro w naszej firmie schodami, ale zazwyczaj wychodzi jak wychodzi i lenistwo wygrywa. Czasami człowiek jest tak umęczony, że nie ma już sił walczyć z materią, czeka więc aż to ustrojstwo zawiezie go na odpowiednie piętro. Jednak z taką jazdą wiążą się też inne wyzwania. Ot, trzeba się odpowiednio ustawić, przeczekać wysiadki towarzyszy na innych piętrach, a przede wszystkim dopchać się do windy. Praktycznie każdy z nas musiał swoje odczekać, jeśli potencjalnych podróżnych było za dużo… Irytujące, prawda? Włos się jeży na samo wspomnienie. Kto by pomyślał, że ktoś wpadnie na pomysł, aby wykorzystać je do stworzenia zabawnej gry karcianej.
Uważaj na zagubione dziecko
Twórca „Do windy”, Saashi, japoński projektant gier planszowych, konsekwentnie tworzy lekkie tytuły o codziennym życiu, wyróżniające się specyficzną oprawą graficzną (prosta, pastelowa, o uproszczonym rysunku z sympatycznymi postaciami). Na warsztat wziął między innymi oczekiwanie na autobus i sprzątanie domu przed przybyciem gości (poważna sprawa, zjawią się w końcu dziadkowie!).
W „Do windy” walczymy o miejsce w tytułowej windzie. A właściwie w...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

