Europa nie zdała egzaminu
Kryzys na granicy został opanowany w ciągu 48 godzin. Europejscy przywódcy przedstawili to jako inwazję, osłabiając zasadę, która powinna spajać UE, i podsunęli wrogom Europy dystopijną narrację – pisze znany włoski prawnik z Uniwersytetu Harvarda.
W ubiegłym tygodniu ok. 60 tys. osób próbowało przedostać się z Maroka do Ceuty – hiszpańskiej eksklawy, jednej z dwóch lądowych granic Unii Europejskiej na kontynencie afrykańskim. Co najmniej 72 osoby zginęły, tonąc lub zostając zmiażdżone przy falochronie. Lokalne władze obawiają się, że ostateczny bilans ofiar może być wyższy.
Choć wydarzenia te ujawniły poważne zaniedbania w zarządzaniu granicą, udzielaniu pomocy humanitarnej i współpracy Maroka z Hiszpanią, nie uzasadniają wniosków wyciąganych przez część europejskich i światowych przywódców, jakoby to, co się stało w Ceucie, było „inwazją” na Europę.
To był kryzys, a nie załamanie się granic
W ciągu 48 godzin władze Hiszpanii i Maroka przywróciły porządek. Ponad 48 tys. osób odesłano z powrotem do Maroka, a ci, którzy pozostali, to głównie małoletni bez opieki lub osoby, których sprawy wciąż były rozpatrywane. Nikt nie dotarł do kontynentalnej Hiszpanii, a ci, którzy znaleźli się w Ceucie, nie mogli przemieścić się dalej do strefy Schengen.
To rozróżnienie ma znaczenie. Był to kryzys na jednej z zewnętrznych granic Europy, ale nie załamanie się granic Europy jako takich. Mimo to wielu europejskich przywódców potraktowało to jako coś znacznie poważniejszego. Tymczasowa utrata kontroli stała się...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
