Co możemy zrobić sami
Oszczędności na wymiarze sprawiedliwości kosztują bardzo drogo
Co możemy zrobić sami
IRENA KAMIŃSKA
"Wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły" - nic lepiej niż ten fragment wiersza nie oddaje sytuacji polskiego sądownictwa.
Na Konferencję Sędziów Polskich zorganizowaną przez Krajową Radę Sądownictwa 27-29 września 1999 r. przybyli najważniejsi przedstawiciele władzy ustawodawczej i wykonawczej. Patronował Konferencji i otwierał ją prezydent Aleksander Kwaśniewski, na podsumowanie obrad przybył premier Jerzy Buzek. Obecni byli, choć za krótko, przedstawiciele zarówno rządzącej koalicji, jak i opozycji. Wszyscy deklarowali zrozumienie potrzeb sądownictwa i zdecydowaną wolę poprawy sytuacji. Mówiło się, że stabilne, dobrze funkcjonujące sądownictwo jest prawem obywatela, a nie sędziów, obecna zaś sytuacja grozi destabilizacją państwa. Jakby na przekór tym deklaracjom, w czasie gdy trwała Konferencja, uchwalono rządowy projekt budżetu na 2000 r. Nakłady na sądownictwo mają wzrosnąć zaledwie o 2 proc. To nie wróży poprawy sytuacji.
Od października sądy przejmują ok. 500 tys. spraw karnych skarbowych. Za dwa lata w sądzie znajdą się także wszystkie wykroczenia. Nawet więc obiecane przez premiera 600 etatów sędziowskich, które mają przybyć w ciągu dwóch lat, nie...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)