Moje powieści są jak sałatka warzywna
Jonathan Carroll, pisarz amerykański
Moje powieści są jak sałatka warzywna
FOT. JAKUB OSTAŁOWSKI
Rz: To pana czwarta oficjalna wizyta w Polsce, a wiem, że przyjeżdża pan także czasami prywatnie. Ważną rolę w pana powieściach odgrywa atmosfera miejsca, czy w naszym kraju dobrze się pan czuje?
JONATHAN CARROLL: Mam w Polsce wielu przyjaciół. Poza tym bardzo lubię Kraków - miasto pełne magicznych miejsc. Chętnie spędziłbym tam więcej czasu.
I może ulokował akcję książki w tym mieście?
Byłoby to trudne. Polskę poznaję dość powierzchownie, podczas podróży promocyjnych, ale napisałem opowiadanie, którego akcja dzieje się w Warszawie. Ukazało się przed rokiem w polskiej edycji "Cosmopolitana".
W najnowszej powieści, w "Drewnianym morzu", niepochlebnie wyraża się pan o Wiedniu, w którym od wielu lat pan mieszka.
Mój stosunek do Wiednia to mieszanina miłości i nienawiści. Uwielbiam miasto, ale nie znoszę jego...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
