Pokrzewka
Pokrzewka
Czterech chłopa znad Biebrzy stawiało chałupę na podwarszawskiej działce leśnej. Miło było patrzeć. Pracowali uczciwie i skutecznie: po dwóch tygodniach mogli już szczyt dachu zwieńczyć wiechą. Ludzie przyjeżdżający z Warszawy obserwowali ich z podziwem i życzliwością, nienawykli ani do uczciwości, ani pracowitości wynajmowanych robotników budowlanych. Nie tylko ludzie patrzyli. Przyglądał im się także mały ptaszek, z tych kilkunastu gatunków polskich pokrzewek - od sitniaka po piegżę (wszystkie pod ochroną!) - które cieszą nasze oczy, a nie potrafimy ich nazwać. Uwił gniazdko między ścianą a skrzydłem otwartej okiennicy starego domku i wyraźnie chciał się zadomowić.
Nadbiebrzańscy przybysze, przecież nie...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)