Życzę sobie dobrego reżysera
No, to mamy nowy rok 2005. Doczekaliśmy się. Nie wszyscy, ale jednak większość. Wśród licznych życzeń (dziękuję), jakie otrzymałem rozmaitymi drogami w sylwestra, najbardziej przypadła mi do gustu rymowanka: Ile razy Miller skłamał, ile Kwach obietnic złamał, ile Kalisz nosi sadła, ile Beger owsa zjadła, ile Pęczak wziął na boku, tyle szczęścia w nowym roku. To znaczy dużo. Bardzo ładne i wzruszające życzenia. Zacząłem się zastanawiać, jakie też życzenia...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)