Liberalizm strachu i odwagi
Na dwóch piętrach
Liberalizm strachu i odwagi
Wojciech Sadurski
Wielu z nas, liberałów, ma do liberalizmu stosunek podobny do stosunku żywionego przez wielu porządnych ludzi do zasady wierności małżeńskiej: wiemy, że jest to jedyna przyzwoita postawa, a jednak czasem czegoś brakuje.
Ten nostalgiczny nurt w myśleniu samych liberałów o liberalizmie jest zrozumiały: w liberalizmie programowo niejako nie ma miejsca na wielkie uniesienia, namiętności i publiczne wzruszenia. Na miejsce porywającej walki o wartości liberalizm proponuje technikę redukowania konfliktów; zamiast gloryfikować cnoty publiczne, liberalizm zdaje się ograniczać sferę polityki. Zamiast konfliktu -- kompromis, zamiast pryncypialności -- poczciwa tolerancja, zamiast afirmacji wartości -- sceptycyzm albo (jeszcze gorzej) relatywizm.
Liberałowie często odpowiadają, że tak w istocie nie jest, albo w każdym razie być nie musi: że liberalizm nie musi być indyferentny wobec wartości ani niechętny cnotom obywatelskim. Wskazując na wielkich liberałów klasycznych (John Stuart Mill) czy żyjących (John Rawls) , obrońcy liberalizmu mówią, że liberalizm jest jednoznaczny co do swych naczelnych wartości i że mają one jak najbardziej publiczny charakter. A sama idea wolności -- stojąca na szczycie ideałów liberalnych -- sugeruje, że liberalna zasada...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta