Wygrała finezja
Agnieszka Radwańska znów rządzi na trawie. Jest w półfinale po zwycięstwie nad Madison Keys.
Krzysztof Rawa z Londynu
Minęły dwie minuty – pierwszy gem dla Amerykanki, bo nie zadrżała jej ręka przy żadnym odbiciu serwisu Polki. Minęły cztery – jest remis 1:1, bo Keys wciąż mocno uderzała piłkę, ale przeważnie trafiała w siatkę.
Grały dokładnie tak, jak powiedziała w poniedziałek Agnieszka: strzał i punkt, strzał, obrona, punkt. Wymian niemal brak, błędów panny Madison sporo, ale uderzeń nie do obrony też mnóstwo. Do wytrzymania takiej jednostronnej strzelaniny potrzebny jest spokój i konsekwencja. Polka starała się spokojnie reagować na siłowe metody rywalki.
Kluczowa sprawa – wygrywać swoje gemy serwisowe. Drugi serwis Radwańskiej traktowany był przez Keys z wyjątkową bezwzględnością. Może dziewczyna z Illinois pamiętała, jak dwa lata temu w Pekinie Agnieszka odwinęła się jej forhendem tak, że zmierzono prędkość piłki – 159 km/godz. Świst i brawa. Zagranie w wykonaniu filigranowej Polki...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
