Dzieci mają frajdę
Od naszego specjalnego wysłannika
Dzieci mają frajdę
Ulice Tirany znowu są tłoczne i gwarne. Już po szóstej rano, gdy kończy się godzina policyjna, pojawiają się liczni przechodnie i handlarze. Wczoraj przed południem było nawet więcej ludzi niż przed wprowadzeniem stanu wyjątkowego. Do zwykłego tłumu dołączyły bowiem dzieci. Wszystkie szkoły i uczelnie są zamknięte. -- Każde dziecko może robić, co chce -- zachwala uroki stanu wyjątkowego zwolennik prezydenta Salego Berishy.
12-letni Fatmir załadował na swój trzykołowy rower z przyczepką kilka skrzynek pomidorów. -- Wykorzystuję wolny czas -- śmieje się, mając już przed oczami pieniądze, które dostanie za dostarczenie pomidorów. Wielu jego rówieśników czy nawet młodszych kolegów nie marnuje nieoczekiwanej przerwy w nauce. Jeden sprzedaje zapalniczki i papierosy, siedząc na kartonowym pudle. Drugi pomaga trzydziestoleniemu pucybutowi, który wykorzystuje fakt, że w Tiranie od dawna nikt nie...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)