Maradona uratował mi życie
Artystami kina są ludzie, którzy nie dają sobie rady ze sobą i ze światem. Ci szczęśliwi po prostu żyją – mówi Paolo Sorrentino o swoim nowym filmie „To była ręka Boga", który właśnie zdobył nominację do Złotego Globu.
Plus Minus: Polityka, rodzina, kościół, piłka nożna. Trudno sobie wyobrazić reżysera, który podejmowałby bardziej „włoskie" tematy.
Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Podobnie jak nigdy nie zakładałem, że będę robił filmy polityczne czy obyczajowe. Po prostu żyję i patrzę. Obserwuję to, co jest wokół.
W „To była ręka Boga" cofnął się pan jednak o dobre 30 lat.
Ten film nosiłem w sobie od dawna. Zawsze wiedziałem, że kiedyś go zrobię. Ale czekałem. Bodźcem stała się dla mnie „Roma" Alfonso Cuaróna. Pomyślałem: „Można zrobić film bardzo osobisty, wrócić do dzieciństwa i młodości, nawet jeśli zostały po nich blizny. I taka historia może stać się uniwersalna".
Alfonso Cuarón opowiadał o dzieciństwie naznaczonym rozstaniem rodziców, ale jego film to także miłosny list do kobiety, która w jego domu była służącą, a otoczyła go piękną, bezinteresowną miłością. Pan wrócił do momentu dramatycznego i nieodwracalnego, gdy jako szesnastolatek w jednej chwili stracił pan oboje rodziców.
Dziś mam na karku pięćdziesiątkę, od ich śmierci minęło ponad 30 lat, a ból wcale nie jest mniejszy. Jasne, dojrzałem, zacząłem żyć własnymi sprawami. Dziś sam jestem ojcem. Ale ta szpila tkwi we mnie i kłuje, pojawiając się zwykle w najmniej odpowiednich momentach. Nie da...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta