Walka z wiatrakami
Jeszcze nie było takiego rządu, który by wygrał ze Światową Federacją Piłkarską (FIFA), a jednak co jakiś czas znajdują się kolejni naiwni. Szans na zwycięstwo nie ma, można tylko prosić o warunki pokoju.
Politycy wpadają zawsze w tę samą pułapkę. Wydaje im się, że jeśli federacja podlega prawu, które oni stanowią, to mogą ją urządzić po swojemu. Tylko że za plecami każdego działacza stoi FIFA, która nigdy nie zgodzi się na ingerencję w futbolowe imperium, którym zarządza. Nie pozwala politykom na sprzątanie nawet wtedy, gdy w związku panuje bałagan, a pieniądze znikają w dziwnych okolicznościach. Jeśli są powody do zawieszenia działaczy, to może to zrobić jedynie sąd. Pokusa jest jednak silna i co jakiś czas na wojnę idą kolejni ministrowie sportu, bo piłka nożna jest kontynuacją polityki, tylko przy użyciu innych metod. Teraz na zwarcie poszedł Gabon.
Lud chce nie tylko igrzysk. On pragnie igrzysk zwycięskich, takich, które przyniosą nie tylko krew i ofiary, ale też chwałę narodowi. Takich samych igrzysk chcą politycy, bo nic tak dobrze nie umacnia ich popularności jak sukcesy i medale, i wspólne zdjęcia z piłkarzami. Jeśli reprezentacja gra przynajmniej na miarę możliwości, narodowa federacja jest zarządzana jak porządna firma, a pieniądze nie wpadają w czarną dziurę, to panuje spokój.
W przeciwnym razie pojawia się pokusa, żeby coś zrobić, poprawić, pokazać siłę i sprawczość, bo w końcu reprezentacja to dobro narodowe, a kibicom należy się od piłkarzy trochę radości. Najlepszym rozwiązaniem wydaje się wtedy „zrobienie porządku” i zastąpienie jednych ludzi drugimi, tymi bardziej...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
