Zobaczyć rewolucję i nie umrzeć
Co wynika z buntów, które półtorej dekady temu przetaczały się przez świat arabski?
Symboliczne zdjęcie z 10 października 2010 r., wykonane na szczycie afrykańsko-arabskim w libijskiej Syrcie. W pierwszym rzędzie stali uśmiechnięci dyktatorzy Tunezji, Egiptu, Libii i Jemenu. Najmłodszy miał 68 lat, jeden był po osiemdziesiątce, ale wszyscy tryskali energią, grali przyszłościowych przywódców. Trzech zadbało o to, by ich włosy stały się jeszcze bardziej kruczoczarne, niż były w odległym już czasie, gdy przejmowali władzę.
Upłynęły ledwie trzy miesiące, a jeden z nich już pakował złoto do walizek, by 14 stycznia 2011 r. uciec na zawsze z ojczyzny. To Zin al-Abidin Ben Ali, przywódca Tunezji, w której od paru tygodni do buntu przyłączały się kolejne miejscowości i kolejne grupy społeczne, aż w końcu nie mógł być pewien poparcia we własnym pałacu w Kartaginie. Podobnie było z wiecznym,...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)