Grzech Amiela
Jeśli myśl pragnie tylko samej siebie i w sobie tylko odnajduje zaspokojenie, to dlaczego ciało miałoby nie pójść jej śladem?
Mógł być profesorem, ale nie znalazł odpowiedniej dziedziny. Filozofował, tyle że bez systemu. Jeśli się zakochiwał, to tylko na odległość. I prawdziwym obiektem jego uczuć stawał się raczej stan zakochania niż osoba z krwi i kości. Był wielkim idealistą, ale nie przyświecała mu żadna konkretna idea. Poeta, który zgubił lirę. Wierzący bez Boga. A im bardziej w tańcu, jakim było jego życie, brakowało partnera, tym płynniejsze stawały się jego ruchy.
To nie tak, że nic po sobie nie zostawił. Poezji podobno nie da się czytać. Dzieła krytyczne są marnej jakości, a aforyzmy nie zapadają w pamięć. Ale jest hymn, „Roulez tambours!” – helwecka Marsylianka, napisana w obliczu pruskiej inwazji na Szwajcarię i do dziś śpiewana w tym kraju. No i wreszcie największe, także rozmiarami, z dzieł...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)