Bikiniarze (i bikiniary) 2.0. Rzecz o skarpetkach
Skarpety przestały być złem koniecznym i tym elementem ubioru, który dla wygody i higieny warto mieć na stopach, ale którego za bardzo nie chcielibyśmy eksponować. Teraz jest zupełnie inaczej: im bardziej widoczne i przykuwające wzrok, tym lepiej. Mogą się nawet stać zarzewiem wojny klasowej i pokoleniowej.
Jak bumerang wraca w Polsce debata na temat skarpetek, często podszyta klasowymi resentymentami. Choć minęło już prawie ćwierćwiecze, wciąż pamiętamy słynną wymianę zdań między Adamem Michnikiem a posłanką SLD Anitą Błochowiak w trakcie przesłuchania tego pierwszego przed sejmową komisją śledczą z 2003 r. Ostatnio w centrum kolejnej skarpetkowej afery znalazł się prezydent Karol Nawrocki, który w trakcie przedświątecznej wizyty u jednej z polskich rodzin po wejściu do mieszkania zdjął buty i pozostał w skarpetach. W sieci zawrzało. Rozgorzały dyskusje na temat tego, w jakich sytuacjach trzeba, można lub kategorycznie nie wolno zdejmować butów po przekroczeniu progu czyjegoś domu. Która strategia świadczy o naszej kulturze i dobrym wychowaniu, a która – wręcz przeciwnie.
Niezależnie od tego, w jaki sposób internetowi komentatorzy rozstrzygnęli tę kwestię, co do jednego nie ma wątpliwości: skarpetki wyszły z szafy, czy może raczej – z szuflady. W trzeciej dekadzie XXI wieku przestały być intymnym, by nie powiedzieć – wstydliwym – elementem garderoby i zyskały status stylowego akcesorium, które należy traktować na równi z krawatem, zegarkiem czy biżuterią. Liczby mówią same za siebie: z danych firmy Research and Markets wynika, że w 2024 r. wartość globalnego rynku...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
