Ostatnia ukraińska akcja białoruskiej Maty Hari
Atrakcyjne, mądre i wierne reżimowi urzędującego od trzech dekad dyktatora. Wpadają w ręce ukraińskiego, ale też polskiego kontrwywiadu.
„Podnoszę głowę – idą moje piękności: jedna blondynka, druga brunetka. I wszyscy zapomnieli o dokumentach! Zapomnieli o wszystkim, stoją z otwartymi ustami i patrzą na nie. I wtedy zrozumiałem: to naprawdę broń. Nie żebym z tego korzystał, ale jeśli jest coś białoruskiego, co można pokazać ludziom – to trzeba pokazywać” – tak Aleksander Łukaszenko w 2019 r. tłumaczył w Mińsku studentom swojej Akademii Zarządzania obecność młodych, ładnych kobiet z protokołu dyplomatycznego, które towarzyszą dyktatorowi podczas ważnych spotkań z zagranicznymi liderami w Mińsku i za granicą.
Nie chodziło zapewne wyłącznie o takie „piękności”, które od lat służą dyktatorowi, podając mu herbatę, otwierając teczkę z dokumentami do podpisu czy towarzysząc mu w corocznych balach sylwestrowych. Mówiąc o „broni”, miał zapewne na myśli takie kobiety, z którymi nie ustawia się do zdjęć i nie pokazuje się publicznie. Przynajmniej dopóki nie zostaną zdekonspirowane.
Prawdziwie książkowa historia wydarzyła się ostatnio w Kijowie. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) poinformowała o zatrzymaniu kobiety, która od 2015 r. miała pracować dla...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)