Ameryka–Europa: bitwa o Węgry
Viktor Orbán chyba postawił na złego politycznego konia. Inaczej niż w polskich wyborach prezydenckich poparcie Donalda Trumpa nie otwiera mu drogi do zwycięstwa.
Na niespełna dwa miesiące przed wyborami parlamentarnymi na Węgrzech ze słowami poparcia dla autorytarnego, populistycznego premiera do Budapesztu przyjechał sekretarz stanu Marco Rubio. Mówił o „złotym wieku” w relacjach węgiersko-amerykańskich i o tym, że Donald Trump „jest głęboko zaangażowany w kampanię Orbána”. – Wasz sukces jest naszym sukcesem – rzucił Rubio do zwolenników Fideszu.
Amnezja u 55-letniego amerykańskiego polityka? A może jednak przedkładanie kariery nad wartości? Rubio przez lata był zaciętym krytykiem Orbána. W 2019 r. jako senator z Florydy podpisał się pod listem do Trumpa, w którym zawarto bardzo ostrą krytykę szefa węgierskiego rządu. „W ostatnich latach demokracja na Węgrzech w znacznym stopniu się załamała. Według organizacji Freedom House Węgry stały się pierwszym krajem Unii Europejskiej i pierwszym postkomunistycznym, który stracił status państwa »wolnego« na rzecz »częściowo wolnego«. Podczas gdy Stany Zjednoczone starają się przeciwstawić agresji Kremla w Europie, pozostajemy głęboko zaniepokojeni z powodu bliskiej współpracy tego sojusznika w NATO z Moskwą” – można było m.in. przeczytać w liście.
Bez oferty...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
