Obserwatorzy Rady Pokoju Trumpa
Pierwotna wersja Rady Pokoju, związana ze Strefą Gazy, zyskuje zainteresowanie części krajów UE. Ale konkurowanie Rady Donalda Trumpa z ONZ budzi w Europie duży opór.
Rada najpierw miała się zajmować pokojem w Strefie Gazy. I wtedy miała poparcie prawie całego świata, włącznie z UE. W świętowaniu 20-punktowego planu pokojowego Donalda Trumpa dla Gazy uczestniczyli w październiku w egipskim Szarm el-Szejk kanclerz Niemiec, premierzy Wielkiej Brytanii i Włoch, prezydent Francji, nie mówiąc o prezydentach i monarchach z krajów arabskich i muzułmańskich. Nie było natomiast przedstawiciela Polski.
W listopadzie plan amerykańskiego prezydenta, przewidujący powstanie Rady Pokoju, poparła Rada Bezpieczeństwa ONZ, co rzadkie w tak kluczowych sprawach.
Problem z postrzeganiem Rady Pokoju w Europie zaczął się w chwili, gdy Trump postanowił poszerzyć jej kompetencje na inne konflikty i osobiście stanąć na jej czele (i właściwie na zawsze, bo z przewodniczenia może zrezygnować sam albo może o tym zdecydować zarząd, ale jednogłośnie, co wydaje się mało prawdopodobne, bo są w nim prawie sami Amerykanie związani z prezydentem).
Wtedy pojawiły się obawy, że nowe ciało, które ma „promować stabilność” i „zapewnianie trwałego pokoju” w różnych regionach dotkniętych konfliktami – to konkurencja dla ONZ. I na dodatek burzenie porządku międzynarodowego, ważnego...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)