Iran, LNG i transformacja energetyczna
Każda megawatogodzina energii wyprodukowanej z wiatru lub słońca to mniejsze zapotrzebowanie na import gazu, co zwiększa odporność systemu. A pieniądze wydane na energię elektryczną w większym stopniu trafiają do krajowych producentów, a nie do zagranicznych dostawców paliw kopalnych.
Gdy napięcie na Bliskim Wschodzie rośnie, światowa gospodarka przypomina sobie o jednym z najbardziej strategicznych wąskich gardeł globalnej energetyki. Obecna sytuacja pokazuje, że odnawialne źródła energii to nie tylko element polityki klimatycznej, ale także sposób na ograniczenie zależności od globalnych kryzysów paliwowych.
Konflikt zbrojny w Iranie ponownie skierował uwagę świata na niewielki fragment mapy pomiędzy Zatoką Perską a Zatoką Omańską. Cieśnina Ormuz to jeden z najważniejszych punktów globalnego handlu energią. Każdego dnia przepływa przez nią około 20 mln baryłek ropy naftowej, czyli blisko jedna piąta światowej konsumpcji. Tą samą drogą transportowana jest również znaczna część globalnego wolumenu skroplonego gazu ziemnego (LNG).
To w praktyce jedyna morska droga wyjścia dla eksporterów energii z Zatoki Perskiej – od Arabii Saudyjskiej po Katar. Gdy napięcia militarne rosną, reakcja rynku jest natychmiastowa: armatorzy ograniczają ruch statków, firmy ubezpieczające transport podnoszą stawki lub odmawiają ubezpieczenia, co skutkuje całkowitą rezygnacją z rejsów przez region objęty ryzykiem.
Choć istnieją alternatywy dla transportu...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)