Węgierski entuzjazm i co dalej?
Węgry Pétera Magyara będą musiały się zmierzyć z kilkoma fundamentalnymi problemami.
Szokuje ta skala entuzjazmu, z jaką Budapeszt przyjmuje zmianę władzy. Trudno – patrząc na te obrazki – nie wspominać roku 1989, kiedy Polacy zbiorowo wypowiedzieli się przeciw komunizmowi. Tyle że tamtej, polskiej mobilizacji nie towarzyszyły symbole europejskie. Nie było niebieskich flag. Cieszyliśmy się po prostu z bieli i czerwieni oraz szansy na powrót orła w koronie.
Dziś obserwuję entuzjazm Węgrów z podwójną satysfakcją. Nasz bratni kraj otrząsa się właśnie nie tylko z ponurej autokracji Viktora Orbána i jego kamaryli, ale przede wszystkim z dusznej atmosfery niemocy, ponurego fatalizmu, który próbowano przypisywać Węgrom od lat. Co więcej, sami zdawali się w to wierzyć. Bywałem w ostatnich latach w Budapeszcie nieraz. Spotykałem się z wydawcami, dziennikarzami. Mało kto wierzył w zmiany. Na mój antyorbánowski entuzjazm odpowiadali zdawkowymi uwagami o niezmienności systemu.
– To syndrom Trianon – tłumaczyli eksperci. Orbán żeruje na pretensjach Węgrów do historii. Wmawia, że są ofiarami jej niesprawiedliwości, a siebie...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)