Nikoś bez blasku
Polski film gangsterski jest nie tylko kroniką przestępczości, lecz także lustrem zmian społecznych – od realiów PRL po neoliberalny turbokapitalizm. Nasz gangster to brutalny pragmatyk, oportunista, człowiek „z sąsiedztwa”. Ten antyromantyczny profil odcina nas od wytworzonego na Zachodzie mitu.
Polski film gangsterski nie jest prostym klonem amerykańskiego czy włoskiego pierwowzoru. To mityczne laboratorium, w którym odbijają się procesy transformacyjne, kryzysy tożsamości i lokalne mity o „zaradności” na granicy prawa. Od kryminałów milicyjnych PRL po seriale VOD i eksportowane na brytyjski rynek „kino na sterydach” – opowieść o gangsterach to równocześnie opowieść o Polsce.
Krótkie DNA gatunku
Historia polskiego kina gangsterskiego zaczyna się w cieniu cenzury i w logice państwowej propagandy. Kryminały milicyjne epoki PRL – od „Zbrodniarza i panny” po telewizyjne „07 zgłoś się” – miały jedno zadanie: dowieść, że państwo jest jedynym skutecznym strażnikiem porządku. Gangster był tu raczej ilustracją moralnego zepsucia niż autonomicznym bohaterem. Pierwszym wyłomem okazał się „Vabank” Juliusza Machulskiego (1981), retro–heist stylizowany na komedię, który wprowadził do rodzimej narracji przestępcę jako figurę sympatycznego outsidera, działającego według własnego kodeksu. W przeciwieństwie do tradycji amerykańskiej czy włoskiej, gdzie mafijna rodzina i rytuały są osią gatunku, w Polsce dominowała jednostka – często samotna, zmagająca się z aparatem instytucji. Ten rys indywidualizmu, podszyty brakiem glamouru i ograniczoną skalą działań, stał się fundamentem polskiego „gangstera alla polacca”. To na tym...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
