Tajemica starego domu i kobiet
W filmie „Wpatrując się w słońce” chciałam opowiedzieć o tym, o czym głośno nie mówimy, ale co w nas żyje, odziedziczone po przeszłych pokoleniach. O kobietach, które przez wieki były źle traktowane, pozbawiane własnej woli.Rozmowa z Maschą Shilinski, Reżyserką i scenarzystką
„Wpatrując się w słońce” zdobyło wiele nagród i wyróżnień. Dzisiaj krytycy piszą o jego nowoczesnym, nowatorskim, niemal hipnotycznym stylu.
Niełatwo było jednak doprowadzić do realizacji tego filmu. To skomplikowana produkcja, obejmująca różne okresy historii, duże grono aktorów, także dzieci, dla których na planie zawsze trzeba mieć więcej czasu. A nasz stosunkowo niewielki budżet pozwalał nam tylko na 34 dni zdjęciowe. Ogromnie pomógł mi mąż. Razem nad „Wpatrując się w słońce” pracowaliśmy. Patrząc wstecz nie wiem, jak się nam to wszystko udało. Gdy szukałam producentów, często słyszałam, że to miszmasz pozbawiony dramaturgicznej konstrukcji, że ryzyko jest zbyt duże, że to się nie może udać. Dlatego dzisiaj czuję ogromną satysfakcję. Zwłaszcza, gdy koledzy reżyserzy mówią mi, że dodałam im sił, by walczyć o swoje koncepcje. I też gdy widzę zainteresowanie krytyków i przede wszystkim widzów. Wtedy myślę: „warto było trwać przy swoim.”.
W filmie widzimy cztery pokolenia kobiet. I cztery różne okresy historyczne: w okolicach pierwszej wojny światowej, po drugiej wojnie, potem lata osiemdziesiąte, wreszcie współczesność czy może nawet niedaleka przyszłość. I, co charakterystyczne, nie umieszcza pani akcji w czasie traumatycznych, przełomowych wydarzeń, lecz...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
