Zabawa w Boga na sterydach
Zmarły w zeszłym roku Val Kilmer zagrał w filmie, choć nie spędził ani jednego dnia na planie filmowym. Wszystko dzięki AI. Cyfrowe ożywienie aktora jest początkiem procesu, który nieuchronnie wchodzi do branży filmowej
null
Powroty „zza grobu” uwielbianych aktorów i aktorek nie są niczym nowym. Legenda Jamesa Deana wzięła się m.in. stąd, że dwie z jego zaledwie trzech ról w karierze widzowie zobaczyli po jego śmierci. Zdjęcia do „Buntownika bez powodu” i „Olbrzyma” Dean skończył kilka miesięcy przed swoją tragiczną śmiercią. Heath Ledger dostał pośmiertnego Oscara za wybitną interpretację Jokera w „Mrocznym Rycerzu” Christophera Nolana, natomiast w „Parnassusie” Terry'ego Gilliama jego rolę w pomysłowy sposób dokończyli przyjaciele, Johnny Depp, Jude Law i Colin Farrell.
Pośmiertne w swoich ostatnich rolach pojawili się też tacy aktorzy jak Brandon Lee, który zginął na planie „Kruka”, James Gandolfini, Robin Williams, River Phoenix, Ray Liotta, Brittany Murphy, John Candy, Philip Seymour Hoffman, piosenkarki Aaliyah i Whitney Houston. Legendarni Gary Cooper i Clark Gable zmarli przed premierą swoich ostatnich filmów. Lista jest długa. Znajduje się na niej również Paul Walker, który zginął w wypadku samochodowym w 2013 r., co nie przeszkodziło jednak mu się pojawić w „Szybkich i wściekłych 7” dwa lata później, choć zdążył nakręcić jedynie 60 proc. zdjęć. Przypadek Walkera jest punktem zwrotnym w dyskusji o wykorzystywaniu wizerunku zmarłej osoby na ekranie.
Miał być tylko głos
Walker stał się wielką gwiazdą dzięki udziałowi we franczyzie „Szybcy i wściekli”, więc...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
