Świat to zapach Boga
Zapach rozsypuje się z ciała jak ziarno z dziurawego worka. I jak ono wyznacza szlak, po którym można odnaleźć jego źródło.
null
Moja żona kupiła ostatnio bukiet bzu*. Mam od tej pory wrażenie, że zamieszkała z nami żywa osoba, a nie kilka pachnących gałązek. Ma swoje miejsce przy, a nawet na stole, trudno przegapić jego obecność. Jak niespodziewany, a wyczekiwany długo gość zmienił atmosferę w naszym domu: nie sposób zachowywać się przy nim tak, jakby go nie było. Z ludzkich zwyczajów ma też to do siebie, że noce spędza gdzie indziej niż dnie – jego sypialnią jest korytarz; trudno zasnąć przy tak intensywnym zapachu.
Wystarczy wymówić albo zapisać te dwa słowa: „zapach bzu” a już mamy otwarcie erotyku albo początek romansu. Ale jest on, ten zapach, odźwiernym tajemnic głębszych niż tylko cielesne. Albo raczej, jak wszystko, co dotykalne, pragnące dotyku, prowadzi dalej.
Siedząc przed kilkoma godzinami w...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)