Reforma jako rekonstrukcja, nie przewrót
Pontyfikat Leona XIV może być jednym z najbardziej znaczących pontyfikatów w najnowszej historii Kościoła, nie tyle poprzez gesty, lecz poprzez zmianę sposobu, w jaki Kościół podejmuje decyzje.
null
Gdy 8 maja 2025 r. nad Kaplicą Sykstyńską uniósł się biały dym, reakcją nie był ani powszechny entuzjazm, ani ulga, lecz przede wszystkim zdumienie. Kardynałowie wybrali bowiem na biskupa Rzymu człowieka, którego niewielu wskazywało jako faworyta: Amerykanina, byłego augustiańskiego misjonarza z Peru, kanonistę o formacji bardziej wspólnotowej niż kurialnej, człowieka, który przez lata uczył się Kościoła nie na watykańskich salonach, lecz na peryferiach, wśród migrantów, ubogich i ludzi żyjących w cieniu politycznych napięć. Tuż przed konklawe mało kto przewidywał, że kard. Robert Prevost zostanie papieżem, po roku widać już, jak jego doświadczenie wpływa na sposób zarządzania Kościołem.
Tamtego dnia na placu św. Piotra entuzjazm i radość oczywiście były, ale to zaskoczenie przeważało, wzrastając z czasem, kiedy okazało się, że wybór ten nie oznacza ani przełomu, ani kontynuacji, lecz wejście w epokę, w której Kościół musi nauczyć się żyć z własną kruchością. Po roku bowiem nie ma mowy o triumfalizmie, jest zaś coś znacznie trudniejszego: doświadczenie ciężaru. Pierwszy rok pontyfikatu Leona XIV odsłonił, jak skomplikowane jest rządzenie Kościołem globalnym, który nie jest już jednorodnym organizmem, lecz mozaiką sprzecznych oczekiwań, pamięci, ran i nadziei. To Kościół, który odziedziczył po Franciszku energię reformy i siłę...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
