Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Szukaj w:
[x]
Prawo
[x]
Ekonomia i biznes
[x]
Informacje i opinie
ZAAWANSOWANE

Czytanie komentarzy w sieci to największe zło

09 maja 2026 | Plus Minus | Łukasz Majchrzyk
źródło: Rzeczpospolita

W moich czasach nie było VAR, był jedynie system komunikacji między arbitrami. Czasami prosiło się asystentów, żeby się nie odzywali, bo było za dużo szumu, inni z kolei nie daliby rady bez podpowiedzi na słuchawkach. Dzisiaj często VAR „sędziuje” za arbitra głównego, słyszy się podpowiedzi, a trzeba się skupić. Nie da się jednocześnie patrzeć, słuchać i biegać.Rozmowa z Adamem Lyczmańskim, byłym sędzią Ekstraklasy, ekspertem Canal+

null

Powiedział pan niedawno: chciałbym, żeby już do końca sezonu nikt do mnie nie dzwonił, a tymczasem po czerwonej kartce dla Rafała Augustyniaka w meczu Legii z Lechem i następnie jej anulowaniu rozpętała się w Polsce burza.

Zdaję sobie sprawę, że sędziowanie to jest temat rzeka, cały czas jest na językach, że kibice błyskawicznie reagują na wszelkie kontrowersje i są ciekawi opinii. W dobie internetu, rozwiniętych portali społecznościowych, mamy wielu bohaterów, internetowych „kozaków”, podpisujących się zmyślonymi nickami, którzy wyrażają swoje zdanie wulgarnie i uwielbiają obrażać innych. Tak jest w całej Europie: jednego dnia będą zadowoleni kibice Barcelony, a następnego dnia fani Realu. Zawsze tak było i tak będzie.

Mówi się, że idealny arbiter jest „niewidoczny” w trakcie meczu.

Zawsze to powtarzam sędziom, z którymi rozmawiam, ale mam też drugie powiedzenie: to, że się pomylicie, jest pewne, pytanie dotyczy tylko tego, kiedy to się stanie i jakiego kalibru będzie błąd. Pierwsze 43 mecze w Ekstraklasie sędziowałem „na zero”, bez problemów, a po 44 cała Polska się dowiedziała, że jest ktoś taki jak Adam Lyczmański.

Najlepiej by było, gdyby w spotkaniu Legii z Lechem sędzia Piotr Lasyk nie podszedł do monitora, bo za pokazanie żółtej kartki nikt by go tak surowo nie oceniał, jak za zmianę...

Dostęp do treści Archiwum.rp.pl jest płatny.

Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.

Ponad milion tekstów w jednym miejscu.

Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"

Zamów
Unikalna oferta
Wydanie: 13473

Wydanie: 13473

Zamów abonament