Jestem starym kasiarzem, NFZ to przeżytek
Broniłem NFZ, ale tylko dlatego, że jego alternatywą miało być finansowanie budżetowe – mówi Andrzej Jacyna, były prezes Narodowego Funduszu Zdrowia.
Rosnące nakłady na zdrowie bez widocznych rezultatów dla pacjentów, kłótnia o pieniądze i coraz dłuższe kolejki do lekarzy. Gdzie leży błąd „założycielski”, który doprowadził do miejsca, w którym znajduje się obecnie system ochrony zdrowia?
Musielibyśmy cofnąć się do czasów, kiedy powstawał rząd Jerzego Buzka i trwały negocjacje między AWS a Unią Wolności. Niestety wtedy bardzo złą robotę wykonał tam wicepremier Leszek Balcerowicz, który znacząco ograniczył nakłady na tworzone kasy chorych. I kasy te wystartowały z pełną świadomością, że pierwszy rok będzie bardzo trudny i prawdopodobnie zakończy się koniecznością zaciągnięcia pożyczki z budżetu państwa – i tak też się stało. Już na starcie popełniliśmy taki błąd, że zaniżyliśmy nakłady na ochronę zdrowia w stosunku do tego, co zrobili nasi sąsiedzi – Czesi, Słowacy czy Estończycy. Oni dostosowali składkę do realnych potrzeb, a my przez lata jedynie kontynuowaliśmy niedofinansowanie systemu. Dziś nasza składka zdrowotna jest znacząco poniżej średniej europejskiej.
Jak wysoka powinna być, żeby system stał się wydolny?
Realnie w Europie systemy ubezpieczeniowe operują na wartościach między 13 a 15 proc. W Polsce jednak, zamiast dążyć do stabilizacji, podjęto w 2022 r. fatalną w skutkach decyzję....
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
