Widmowe PKB i cyfrowy wasalizm
Szkolimy talenty, które budują siłę obcych gospodarek, jednocześnie na rodzimym rynku faworyzujemy koncerny zagraniczne. Czy tracimy technologiczną suwerenność?
Dziś brak tej suwerenności aż kłuje w oczy. W przetargach na oprogramowanie biurowe dla polskiej administracji wygrany może być właściwie jeden. Jak podaje fundacja Instrat, mimo wymogów prawa o zamówieniach publicznych aż 99 proc. postępowań promuje giganta – Microsoft. Z raportu Sieci Badawczej Łukasiewicz wynika, że nasz import produktów cyfrowych skoczył z ok. 9 mld zł w 2026 r. do niemal 48 mld zł w 2024 r. To jednak problem nie tylko polski, ale całej Unii. W ub. r. tylko cztery największe firmy technologiczne wydały w sumie ponad 30 mln euro na lobbing w Brukseli.
Ale nad Wisłą na to nakładają się kolejne niekorzystne zjawiska, w tym drenaż talentów. Statystyki są bezlitosne: 38 z 41 polskich firm technologicznych, które zebrały ponad 15 mln euro finansowania, ma holding zarejestrowany za granicą, a siedem największych start-upów założonych przez Polaków (m.in. ElevenLabs czy DocPlanner) pozyskało aż 1,7 mld dol. kapitału, czyli trzy razy więcej niż wart był cały polski rynek VC w 2024 r. Tyle że żadna z nich nie ma siedziby w naszym kraju.
Wpadamy w pułapkę
Eksperci zgodnie twierdzą, że Polska ponosi gigantyczne koszty edukacji elit matematyczno-informatycznej, ale nie kapitalizuje efektów tej inwestycji. Mówiąc wprost: własność intelektualna (IP), patenty i algorytmy powstają poza naszą jurysdykcją, zasilając...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
