Wydostać się z pętli silnych przeżyć
Zaczęło do niej docierać, że nie rozumie wymagań, które jej stawiają. Dlatego nie może ich spełnić. Ale musi sobie jakoś radzić. Z perspektywy czasu wydaje jej się, że była jak ślepiec, który udaje, że widzi, a raczej ukrywa, że nie widzi. I niektórzy nawet mu wierzą.
Grzeczna, cicha dziewczynka. Zawsze z boku, nie przeszkadza. Ciągle rysuje. Mało mówi. Może trochę nieśmiała. Wrażliwa. Marzycielka.
To Marta. Dziecko z wyobraźnią. Odkąd pamięta, najciekawsze historie rozgrywały się w jej głowie. Przed zaśnięciem prosiła mamę o bajkę, ale najpierw przedstawiała jej bohaterów i mówiła, co ma się wydarzyć. Codziennie co innego. Kilka lat później nauczyciele mówili o niej, że na lekcjach jest, ale jakby nieobecna. Tak jest do dziś. Kiedy opowiadała mi swoją historię, była to opowieść o odczuciach, wrażeniach, przeżyciach, załamaniach, wzlotach i upadkach, które efemerycznie unosiły się w przestrzeni pozbawionej czasu i miejsca. Wiele razy dopytywałam o szczegóły, okoliczności, przebieg zdarzeń. Odpowiadało mi nierozumiejące spojrzenie, którym bez słów mówiła, że przecież już wszystko opowiedziała. Wszystko, co ważne. Czyli to, co działo się wewnątrz.
Była mała, gdy odkryła, że chce w życiu „siedzieć i rysować”. Nie zwlekała z wykonaniem planu, rysowała cały czas. Gdy w któreś wakacje dostała poradnik, jak rysować, jej ulubione strony dotyczyły chodu zwierząt. Chyba konia i geparda. Szkicowała to na okrągło. Całe lato. Odgrywała też ten ruch, analizowała go na różne sposoby.
Trochę później z „Teleranka” dowiedziała się, czym jest animacja. Wtedy jej ogólny plan dotyczący rysowania...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

