W obronie Szeptyckiego
Wołodymyr Zełenski, ale i Przemysław Czarnek powinni wiedzieć: demony nacjonalizmu także po nich wyciągną swoje szpony.
Czy czuję się zniesmaczony? Czy bardziej wstrząśnięty tym, co wydarzyło się w Sejmie podczas debaty po słowach ministra Andrzeja Szeptyckiego o analogiach pomiędzy UPA i polskimi żołnierzami niezłomnymi? Chyba jednak wstrząśnięty, bo sejmowe polowanie prawicy na Ukraińców w rządzie budzi najgorsze skojarzenia.
Najpierw o analogii użytej przez wiceministra nauki. Oczywiście, fundamentalną różnicą jest to, że polscy „niezłomni” czy „wyklęci”, jak zwykliśmy ich nazywać, nie są winni żadnego ludobójstwa. Nie dokonali zbrodni na żadnym z sąsiednich narodów, choć niektórzy z nich uczestniczyli w represjach przeciw ludności niepolskiej. Tyle że były to przypadki rzadkie i marginalne. UPA – przeciwnie, to była formacja kolaborancka i systemowo współpracująca z nazistami. Plan czystek etnicznych na Polakach z terenów wschodnich II Rzeczypospolitej został przygotowany na najwyższych szczeblach kierownictwa OUN-UPA i metodycznie zrealizowany przez jednostki wojskowe wspierane przez ukraińską ludność cywilną. Były to regularne rzezie sprowokowane przez polityczną decyzję...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)