Bilans trzech lat: spójrzmy na fundację rodzinną rzetelnie, a nie jak na oszusta
Fundacja rodzinna powinna służyć korzystnemu inwestowaniu w interesie całej gospodarki, nie tylko potomków fundatora – twierdzi Andrzej Nikończyk, prawnik i doradca podatkowy.
Czytał pan „Przegląd fundacji rodzinnej”? To taki dokument powstały w Ministerstwie Rozwoju i Technologii, podsumowujący trzy lata działania przepisów o tych fundacjach.
Czytałem. Mam jednak wrażenie, że autorzy widzą fundację jednostronnie, jako narzędzie nadużyć podatkowych. To raczej wizja fiskusa, a nie resortu rozwoju.
A nie było takich nadużyć?
Niestety, raport pokazuje tylko potencjalny ubytek w budżecie państwa. Nie uwzględnia tego, co się dzieje ze środkami wniesionymi do fundacji. Niektórzy próbują unikać podatku dochodowego, ale wcześniej też pewnie próbowali. Jednak jednostronna narracja, wskazująca głównie na unikanie opodatkowania nie przystoi autorowi. Pozytywnych słów o fundacjach brak, a statystyki są dość jednostronne. Nie mamy informacji w co inwestowały fundacje, ile majątku zgromadziły, ile ściągnęły z zagranicy, ani o tym, co robią ze swoim majątkiem. Mamy wyliczenia, ile to stracił budżet państwa na transakcjach na zwolnionych z CIT bez refleksji, czy w ogóle miałyby miejsce, gdyby nie wprowadzenie fundacji.
Napisano tam o ponad 6 miliardach złotych w latach 2023–2025. To chyba niemało?
Liczby robią wrażenie, ale do budżetu nie wpłynęłoby sześć miliardów złotych, gdyby opodatkować fundacje. Gdy...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)