Mykoła Łebed i Jerzy Giedroyc
Spotykałam kiedyś Mykołę Łebeda, uważanego przez niektórych za pomysłodawcę i architekta rzezi wołyńskiej.
Wciągu miesiąca powiedziano już wszystko, a nawet dużo więcej, na temat nazwania przez prezydenta Zełenskiego jednego (z bardzo wielu) oddziałów wojskowych imieniem „Bohaterów UPA”. To są, skądinąd, gdyby ktoś zapomniał, oddziały, które nie defilują na paradach, a walczą i giną już piąty rok na frontach jak najprawdziwszej wojny. Oczywiście, prezydent Zełenski nie musiał podpisywać dekretu o takiej właśnie nazwie. Ale podpisał. Reakcja na ten podpis była taka, jakby nazwał tym imieniem całą armię ukraińską i wycofał ją ze wschodnich linii frontu i skierował na Wołyń.
W tym samym miesiącu, gdy Polska żyła tą nazwą i odebraniem prezydentowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego, Ukraina odnosiła największe jak dotąd zwycięstwa nad Rosją. Jeśli ktoś przegapił to w zawierusze emocji, uprzejmie informuję, że Krym,...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)