Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Szukaj w:
[x]
Prawo
[x]
Ekonomia i biznes
[x]
Informacje i opinie
ZAAWANSOWANE

Chińczycy potrafią czekać

27 czerwca 2026 | Plus Minus | Łukasz Majchrzyk
Prezydent Chin Xi Jinping podczas wizyty w akademii Manchesteru City w październiku 2015 r. Na zdjęciu z ówczesnym premierem Wielkiej Brytanii Davidem Cameronem oraz trenerem akademii Patrickiem Vieirą i piłkarzem Sergio Aguero
autor zdjęcia: Joe Giddens / POOL / AFP
źródło: Rzeczpospolita
Prezydent Chin Xi Jinping podczas wizyty w akademii Manchesteru City w październiku 2015 r. Na zdjęciu z ówczesnym premierem Wielkiej Brytanii Davidem Cameronem oraz trenerem akademii Patrickiem Vieirą i piłkarzem Sergio Aguero

Na mistrzostwach świata w USA, Kanadzie i Meksyku grają reprezentacje tak małych krajów jak Curacao i Wyspy Zielonego Przylądka, ale swoich drużyn nie mają ci najwięksi, czyli Indie i Chiny. To ciągle uśpieni olbrzymi, których warto obudzić, z korzyścią dla światowej piłki i oczywiście biznesu.

Gianni Infantino na pewno wzdycha z żalu. Zorganizował turniej na 48 drużyn, wprowadził obowiązkowe przerwy na nawodnienie, które niepostrzeżenie zamieniły się w przerwy reklamowe, przy okazji dał szansę na historyczne chwile mieszkańcom Curacao i Wysp Zielonego Przylądka, a i tak trzy miliardy ludzi nie mają swoich drużyn na mundialu. Z reprezentacjami Indii i Chin mundial byłby jeszcze bardziej dochodowy, bo to przecież wschodzące światowe gospodarki, olbrzymie rynki zbytu, mnóstwo ludzi, którzy mają coraz więcej pieniędzy i których można zachęcić do kupowania gadżetów.

Nie oszukujmy się, gdyby Infantino i jego kompani mieli wybór, to grzecznie podziękowaliby za udział Jordanii czy Uzbekistanowi (Wyspy Zielonego Przylądka i Curacao narobiły już sporo hałasu), i zaprosiliby dwa azjatyckie mocarstwa. Wydaje się to nieprawdopodobne, ale Indie i Chiny w sumie zagrały na piłkarskich mistrzostwach świata raz.

W 2002 r. udało się to Chińczykom, którzy przegrali w grupie wszystkie trzy mecze, nie strzelili gola, stracili ich dziewięć i zajęli przedostatnie miejsce w turnieju. Gorsi od nich byli tylko piłkarze z Arabii Saudyjskiej, którzy stracili o trzy bramki więcej, z czego ponad połowę w meczu z Niemcami (0:8).

Reprezentacja Indii miała szansę pojechać na turniej w 1950 r., kiedy w trakcie kwalifikacji wycofały się Filipiny, Birma i Indonezja, i została sama na...

Dostęp do treści Archiwum.rp.pl jest płatny.

Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.

Ponad milion tekstów w jednym miejscu.

Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"

Zamów
Unikalna oferta
Wydanie: 13514

Wydanie: 13514

Zamów abonament

Ta strona używa plików cookies i podobnych technologii. Jeżeli nie zmienisz ustawień, cookies będą zapisywane w pamięci Twojego urządzenia. Więcej w Polityce prywatności.

Zamknij