Zabili go i uciekł
Karol Nawrocki: „Kończę mówić i nagle czuję, że dzieje się ze mną coś bardzo złego. (…) Położyłem się na tylnym siedzeniu – i straciłem przytomność. (...) Obudziłem się po jakimś czasie. (...) Oni potem porównywali to do filmu Egzorcysta – kopałem nogami, rzucało mną, kompulsywnie wymiotowałem”.
Ta dramatyczna relacja z kampanii wyborczej, utrzymywana przez ponad rok w tajemnicy przez kandydata i jego sztab, tylko na pozór brzmi jak dość banalna historia przedawkowania nikotyny – wymioty, drgawki, utrata przytomności to wszak typowe objawy zatrucia nikotyną, a sądząc po tym, że prezydent nie umie się powstrzymać od zażycia snusa nawet podczas oficjalnego spotkania, już dawno przestał kontrolować swoje uzależnienie. Sądząc po tym, że do tej rzekomej próby otrucia kandydata na prezydenta nie wezwano nawet karetki, nie przeprowadzono drobiazgowych badań toksykologicznych, nie zgłoszono na policję i na kilkanaście miesięcy zatajono przed opinią publiczną, ani sam kandydat, ani jego sztab nie...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)