Być w najlepszym ze światów
Miami, miasto, które stało się dla Messiego trzecim azylem na kuli ziemskiej po Rosario i Barcelonie, to dla Argentyńczyka przystań nie tylko piłkarska – to także wielkie pole do robienia interesów.
Messi nie rozmawia o polityce, ale jego gesty mają charakter polityczny. W rodzinnym kraju zawsze trzymał się z daleka od peronizmu, w Hiszpanii zaś niejednokrotnie zawiódł nadzieje katalońskiego ruchu niepodległościowego. Obecnie, w jego nowym życiu w Miami, popieranie Partii Demokratycznej nie wchodziło w rachubę. Być gwiazdą Interu Miami, będącego własnością zatwardziałych kubańskich antykastrystów, i pojawić się z uśmiechem na zdjęciu z Bidenem? Za nic w świecie.
Biden był złym towarzystwem dla Messiego w kontekście interesów, które Argentyńczyk już prowadził i będzie prowadził w Miami i w całych Stanach.
„Jego otoczenie nie zrozumiało, czym jest Medal Wolności. Pomyśleli, że miał już w swojej kolekcji 500 medali i ten 501 ani go ziębił, ani parzył”, powiedziała autorom tej książki pewna osoba, która znalazła się w pierwszej linii podczas ceremonii w Białym Domu. „Nowe amerykańskie środowisko Messiego, po jego wyjeździe z Europy, to ludzie, którzy skoncentrowali się na zapewnieniu mu wygodnego życia i rozwijaniu jego interesów”.
Nieobecność Messiego na ceremonii była rozczarowaniem dla pewnego Argentyńczyka mieszkającego od lat w Waszyngtonie. Gonzalo Paz jest profesorem i badaczem Spraw Zagranicznych i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Georgetown, jednej z najbardziej prestiżowych uczelni na świecie. W końcu lutego 2024 r. otrzymał od administracji Bidena...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

