Kiedy piłka jest ratunkiem
Na mundialu w USA, Kanadzie i Meksyku gra kilku piłkarzy, których historia zaczęła się w obozach dla uchodźców. W tamtych miejscach futbol jest ucieczką od szarej rzeczywistości i daje nadzieję na lepsze życie.
Przyzwyczailiśmy się do myśli, że wszyscy piłkarze grający w mistrzostwach świata to milionerzy, urodzili się w rodzinach należących do klasy średniej, żyją na poziomie i bogaci umrą. W końcu są najlepsi z najlepszych, weszli na największą scenę, a futbol to od dawna uniwersum, w którym superbohaterowie mają złote peleryny.
Na tym mundialu są jednak nawet tacy zawodnicy, jak bramkarz Wysp Zielonego Przylądka Vozinha, dla którego wypłata wyższa o pięć tysięcy euro oznacza skok do innego finansowego wymiaru.
Oczywiście, w składach reprezentacji grających w mistrzostwach świata jest wielu takich, których zarobki rozpalają wyobraźnię, bo piłkarze wielkich klubów należą dzisiaj do finansowej elity, są krezusami, którzy potrafią nosić setki tysięcy dol., zamknięte w zegarkach na jednym ręku, a godzinę i tak sprawdzać w najnowszym modelu smartfona, jednocześnie wysiadając z nowego Bugatti albo Lamborghini. Piłkarski świat doszedł już do takiego poziomu zamożności, a może raczej szaleństwa, że na takie luksusy stać dziś nie tylko największe gwiazdy światowego futbolu jak Cristiano Ronaldo czy Leo Messiego, których kojarzą kibice pod każdą szerokością geograficzną. Są w stanie sobie na to pozwolić przeciętni reprezentanci Niemiec czy Holandii, którzy już odpadli z turnieju.
Można ulec wrażeniu, że bogactwo to dla piłkarzy stan naturalny, a pieniądze były im dane od zawsze i...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
