Ryzykowna gra Zełenskiego z Polską
Rozhuśtywanie w Ukrainie nastrojów nacjonalistycznych przez Zełenskiego, skądinąd przedstawiciela narodu, który ponosił zawsze największą ofiarę ze strony nacjonalistów, jest w istocie samobójcze.
Ta wojna kiedyś się skończy i Ukraina stanie przed dylematem, jak kształtować swoją przyszłość. W oparciu, o jakie pryncypia rozwijać własną państwowość i ku jakim wartościom dążyć? Dziś pozornie wydaje się oczywiste, że nie ma alternatywy dla wyboru Unii Europejskiej i demokracji. Ale nie zawsze tak było. Jeszcze dwanaście lat temu, tuż przed dramatycznymi wypadkami na Euromajdanie, spora część klasy politycznej na Ukrainie rozważała alternatywę: bliższych związków z Federacją Rosyjską albo kursu na Unię. Byli też tacy, którzy powtarzali, że nie ma po co się śpieszyć i trzeba szukać trzeciej drogi. W każdym wypadku kalkulacja opierała się na naiwnym przecenianiu znaczenia państwa ukraińskiego w rozgrywce geopolitycznej. Kijowscy politycy wierzyli, że wielkość państwa, jego zasoby demograficzne i surowcowe, strategiczne miejsce na mapie Europy dają niezwykle szeroki margines gry o własną przyszłość. „Ukraina jest jak atrakcyjna panna młoda i może przebierać w kandydatach do jej ręki” – słyszałem w Kijowie. To złudne poczucie niezwykłej atrakcyjności powodowało bezwład, inercję i zachowawczość elit, reformy szły bardzo wolno, kwitła korupcja i rozwinięty system oligarchiczny....
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)