Muzyczni przyjaciele Andrzeja Wajdy
Mówił, że nie zna się na muzyce i że woli ciszę. Ale każdym swoim filmem Andrzej Wajda zadawał tym słowom kłam. Niewielu bowiem można wskazać reżyserów, u których muzyka tak silnie łączyła się z obrazami.
O tym, jakie znaczenie ma muzyka w jego filmach, świadczy choćby najsłynniejszy jej fragment – polonez z „Pana Tadeusza”. Ta kompozycja Wojciecha Kilara wiedzie dziś samodzielne życie i wielu maturzystów tańczących w jej rytm w czasie studniówki nie wie, że ma ona filmowy rodowód. Kilar napisał zaś tego poloneza, nim w 1999 r. rozpoczęły się zdjęcia do „Pana Tadeusza”, a nagranie przesłał Andrzejowi Wajdzie. – Zachwyciło mnie, że film jeszcze nie powstał, a już otrzymał duszę – opowiadał reżyser.
Marsz wileńskich ułanów
Pracowali razem przy sześciu filmach dotykających najistotniejszych spraw i losów Polski, nawet jeśli była to zrealizowana według powieści Josepha Conrada „Smuga cienia” (1976). O tym, jakie znaczenie ma muzyka Wojciecha Kilara dla Andrzeja Wajdy, świadczy choćby ta jego wypowiedź: – Mój film „Kronika wypadków miłosnych” z różnych powodów nie jest porywający. Ale nagle pojawia się w nim marsz 13. Pułku Ułanów Wileńskich napisany przez Kilara. Wszystkie marsze pułkowe są takie same, pisane bez większego talentu, a tu powstało coś porywającego, niezwykłego. Dzięki niemu w całym filmie ta scena wybija się na pierwszy plan i zapada w pamięć widza.
Przykładem symbiozy dźwięku i obrazu jest „Ziemia obiecana” (1974), w której Wojciech Kilar dał liczne przykłady kompozytorskiego talentu. Stworzył rodzaj błyskotliwej, dynamicznej...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)