Panteony zawsze dzielą
Przyjazd do Warszawy ministra Andrija Sybihy i pomysł wprowadzenia do ukraińskiego Panteonu Narodowego bohaterskiego generała Marka Bezruczki to krok w dobrą stronę. Jeśli znajdzie się tam obok kawalera Orderu Orła Białego hetmana Iwana Mazepy, powinniśmy się cieszyć.
Nie ma już wątpliwości, że po tym, jak 1 lipca Rada Najwyższa przyjęła przedstawioną przez prezydenta Zełenskiego ustawę, Panteon Narodowy w Ukrainie powstanie. I cokolwiek byśmy na ten temat myśleli, do ukraińskiego Panteonu trafią osoby, których nazwiska będą budzić w Polakach dreszcz negatywnej emocji. Co więcej, powinniśmy się z tym pogodzić, bo każdy – a jest panteonów w Europie (zarówno skodyfikowanych jak i nie) wiele – bardziej dzieli, niż łączy. Narodowe panteony są bowiem najczęściej pisane atramentem krwi i narodowych egoizmów. A na zaszczytne miejsce w panteonach zasługują zwykle najdzielniejsi z dzielnych, wodzowie, przywódcy, choćby i zbrodniarze.
Dla jednych bohater, dla drugich zbrodniarz
Przykłady? Pominę wodzów europejskich krucjat (XI- XIII wiek), którzy w naszej kulturze są szlachetnymi obrońcami chrześcijaństwa, a dla muzułmanów sprawcami rzezi i masakr. Spójrzmy na Napoleona Bonaparte; we francuskim panteonie to postać centralna, z grobowcem pod złotą kopułą Kościoła Inwalidów, a dla Hiszpanów to brutalny rzeźnik, topiący walkę narodowowyzwoleńczą w rzece krwi. Nie jest też...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
