Nadieżdin nie ulega Putinowi
Walec represji dotarł do jedynego opozycyjnego kandydata startującego w wyborach parlamentarnych, który wprost potępia wojnę z Ukrainą.
Wrześniowe wybory do rosyjskiej Dumy będą wyjątkowo trudne dla Kremla. Nie z powodu przewidywalnego wyniku i dzielonych pomiędzy sterowanymi przez Władimira Putina partiami miejsc w parlamencie, lecz z powodu pogarszających się nastrojów w społeczeństwie. A te potęgują ukraińskie drony bezlitośnie niszczące rosyjskie rafinerie i magazyny paliw.
Rosjanie od tygodni żyją długimi kolejkami ustawiającymi się do stacji benzynowych, limitami i deficytem paliw, a szczególnie benzyny. Kryzys paliwowy uderzył w rolników i postawił pod znakiem zapytania żniwa w kilku regionach kraju. Do góry pną się ceny żywności i wielu analityków uważa, że to tylko początek problemów Rosji, prowadzącej już piąty rok wojnę z Ukrainą. W tej sytuacji rządzący na Kremlu najwyraźniej postanowili jeszcze bardziej zaostrzyć represje i zminimalizować nawet niewielkie ryzyko protestów.
Putin traci poparcie i boi się protestów
Boris Nadieżdin w latach 90. był doradcą wicepremiera Borisa Niemcowa (zamordowanego w 2015 r.), a później premiera Siergieja Kirijenki (obecnego wiceszefa administracji Putina). Z ramienia opozycyjnego Sojuszu Sił Prawicowych był deputowanym Dumy (2000–2003) i wykładowcą akademickim. Często był zapraszany do programów propagandowych rosyjskich stacji...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
