OZE nie są darmowe. To inwestycja w bezpieczeństwo
Ropa po 20 dolarów za baryłkę usypia czujność, ale gdy jest po 80 czy 120 dolarów, przypomina, że energia jest częścią bezpieczeństwa narodowego.
Wydatki na odporność państwa nie kończą się na armii. Czołgi, rakiety i systemy obrony powietrznej są konieczne, ale nie wyczerpują pojęcia bezpieczeństwa. Państwo może być dobrze uzbrojone, a jednocześnie podatne na szantaż energetyczny, skoki cen paliw, zerwane łańcuchy dostaw i kryzysy transportowe. Dlatego inwestycje w bezpieczeństwo energetyczne powinny być traktowane równie poważnie jak inwestycje w obronność.
Różnica polega na tym, że wydatki zbrojeniowe mają charakter ubezpieczenia na wypadek wojny. Oby nigdy nie musiały zostać sprawdzone w praktyce. Inwestycje w odnawialne źródła energii działają inaczej: ich użyteczność widać niemal natychmiast. Każda megawatogodzina wyprodukowana z wiatru, słońca, biogazu czy biomasy ogranicza zapotrzebowanie na paliwa, których ceny zależą od geopolityki, kursów walut, transportu morskiego i decyzji państw często odległych od naszych interesów.
Lekcja z rynku ropy naftowej
To nie są abstrakcyjne ryzyka. Ropa potrafiła kosztować około 20 dol. za baryłkę w czasie pandemicznego załamania popytu, by kilka lat później wracać w okolice poziomów kojarzonych z największymi kryzysami geopolitycznymi.
W marcu 2026 r., po eskalacji wojny wokół Iranu i zakłóceniach w rejonie cieśniny Ormuz, „The Guardian” informował, że cena ropy gatunku Brent wzrosła o 51 proc. w skali miesiąca i sięgnęła...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
