Każdy powinien mieć zaufanie do RPO
Zawsze stawałam po stronie konkretnych praw i wartości zapisanych w konstytucji. One nie mają barw politycznych – mówi „Rzeczpospolitej” Sylwia Gregorczyk-Abram, nowa rzecznik praw obywatelskich.
Ma pani znane nazwisko, za sobą lata upominania się o praworządność i pracę w jednej z najbardziej prestiżowych kancelarii prawnych. Po co pani to całe rzecznikowanie? Czasy nie są najłatwiejsze.
Od początku swojej drogi zawodowej, czyli od ponad dwudziestu lat, zajmuję się ochroną praw człowieka. Nie poznawałam ich na konferencjach naukowych ani z podręczników. Jako adwokatka i aktywistka każdego dnia walczyłam o prawa człowieka na salach sądowych i podczas codziennych spotkań z osobami, które państwo zawiodło. Zdobyte doświadczenie, wrażliwość społeczna i głęboka potrzeba systemowego działania na rzecz ochrony praw człowieka sprawiły, że zdecydowałam się kandydować na tę konstytucyjną funkcję.
Urząd Rzecznika Praw Obywatelskich nie jest po prostu kolejnym urzędem. Jest dopełnieniem systemu ochrony praw człowieka. Mając do dyspozycji instrumenty przyznane mu przez ustawę, może i powinien systemowo wpływać na funkcjonowanie państwa wszędzie tam, gdzie prawa i wolności obywateli nie są należycie chronione. Rolę tę przyjmuję z ogromną odpowiedzialnością.
Przez działania w organizacji Wolne Sądy czy reprezentowanie przed europejskimi trybunałami sędziów, którzy walczyli o praworządność, jest pani jednoznacznie kojarzona z polityką, przez niektórych nazywana wręcz aktywistką. Uda się teraz to pogodzić?
Zawsze...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
