Zjednoczenie tylko na chwilę
Najpierw wspólna ekstaza po zwycięskim mundialu, potem wspólna walka z największymi pożarami w historii. Hiszpanie zapomnieli o dzielącej ich nienawiści. Ale nie na długo.
W tych dniach Madryt przeżywa chwilę grozy. Od zachodu, od strony miasta Świętej Teresy – Ávili, pożary lasów strawiły przeszło 50 tysięcy hektarów i zbliżyły się na 30 kilometrów do stolicy. A to odległość, którą przy silnym wietrze w parku regionalnym Doliny Iruelas płomienie pokonały w minionym tygodniu w 40 minut.
Hiszpania zmobilizowała więc wszystko, co miała, aby stawić czoła żywiołowi. Pomogły też wspólnoty autonomiczne, gdzie silne są tendencje secesjonistyczne: Katalonia i Kraj Basków. Z Barcelony i Vitorii wysłano wyspecjalizowane jednostki straży pożarnej, samoloty do gaszenia płomieni, cysterny.
130 tys. ewakuowanych
W niedzielę wieczorem wydawało się, że Madryt jest bezpieczny. Wiatr skręcił w kierunku południowo-wschodnim, ku Toledo. I choć i w tej prowincji wybuchły pożary, to przynajmniej na razie znacznie mniejsze. Mimo to minister zdrowia Mónica García radziła mieszkańcom stolicy, aby, jeśli to możliwe, pozostali w domu. Przynajmniej od zachodniej strony aglomeracji, drugiej największej w Unii Europejskiej po Paryżu. Powietrze jest tak gęste od toksycznych pyłów, że słońce z trudem przebija się przez tę powłokę.
Ale w nadchodzącym...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
