Rachunek, który rzeczywiście się nie zamyka
Dlaczego zrównanie akcyzy na piwo i wyroby spirytusowe nie wynika ani z matematyki, ani z konstytucji – odpowiadają prawnicy.
Nie ma sporu co do tego, że nadużywanie alkoholu powoduje poważne szkody zdrowotne i społeczne. Spór zaczyna się jednak wtedy, gdy z tej trafnej diagnozy wyprowadza się wniosek, że piwo, wino i wyroby spirytusowe powinny być opodatkowane według jednej stawki za gram zawartego w nich etanolu. Grzegorz Keler w artykule „Rachunek bez pokrycia, czyli o społecznych kosztach spożycia alkoholu” przedstawia taki postulat jako rezultat prostej matematyki. Problem w tym, że właśnie matematyka, na której oparto tę propozycję, nie wytrzymuje próby.
Nie oznacza to, że obecny model akcyzy jest poza dyskusją albo że polityka alkoholowa nie wymaga zmian. Oznacza jedynie, że reforma o tak dużych skutkach rynkowych, społecznych i fiskalnych nie może opierać się na utożsamieniu wpływów ogółem z wpływami dodatkowymi, na niepełnym odczytaniu przykładu holenderskiego ani skrótowym odwołaniu do konstytucyjnej zasady równości.
Najpierw arytmetyka
Centralnym argumentem artykułu jest prognoza, zgodnie z którą po zmianie sposobu opodatkowania piwa coroczny przyrost wpływów z akcyzy miałby wynosić średnio około 7,9 mld zł, a łączne dodatkowe wpływy w latach 2028–2039 około 95 mld zł. Obie liczby pochodzą z raportu Fundacji Laboratorium Prawa i Gospodarki, na którym oparto publikację. Tyle że raport nie przedstawia takich wyników.
Z tabeli nr 16...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)