Czuję się jak Antygona
Gdyby nie pacyfikacje wsi, gdyby nie podpalanie ukraińskich cerkwi prawosławnych, gdyby nie antyukraińska polityka Polski w latach 20. i 30. XX w., Bandera byłby zwykłym agronomem.Rozmowa z Marianną Kijanowską, ukraińską poetką
Pani mąż Andrij zginął pół roku temu i dotąd publicznie pani o tym nie opowiadała.
Bo mam z tym problem. Zginął pod Kupiańskiem niedaleko Charkowa w Boże Narodzenie, 24 grudnia zeszłego roku. Przeżywam tragedię, nie wiedząc, czy kiedykolwiek go pochowam. Z każdym miesiącem maleją na to szanse. Bo nikt nie pójdzie kilkanaście kilometrów w teren, gdzie stale trwa ostry ostrzał. Nawet za żywym nikt by nie poszedł, a co dopiero za szczątkami, które pozostały z jego ciała. Jako osoba wierząca czuję się jak Antygona w tragedii greckiej.
Jaki był mąż?
Czyta pani trochę cyrylicą? To proszę spojrzeć na naszą korespondencję na Messengerze. Ja mu wysłałam zdjęcie, na którym źle wyglądam. A on mi pisze: „Bardzo pięknie dziś wyglądasz”.
To mężczyzna, który kocha.
Tu mam jego ostatnie zdjęcie. Przed wyjściem z tego blindażu, w którym on i jego towarzysze czekali na zapadnięcie zmroku, żeby następnie iść przez otwarty teren do swojego okopu. Już później nie było internetu. Kiedy żołnierze wychodzą do okopów zatrzymują się na moment, w którym jeszcze komórki mają zasięg. Później wszystko się urywa, kiedy ruszają w czyste pole. Mąż nigdy mi nie wysyłał zdjęć kwiatów,...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
